Jump to content
ziolo

[humor] dowcipy

Recommended Posts

ziolo

Stewardesa dostala polecenia od kapitana,by w sposób

dyplomatyczny i delikatny poinformowala pasazerow o tym, ze

samolot ma awarie i za kilka chwil sie rozbije.

Stewardesa wychodzi do pasazerow i pyta:

--Czy wszyscy maja paszporty?

Pasazerowie z entuzjazmem odpowiadaja:

-- Taaak!

-- W takim razie niech wszyscy je podniosa i zamachaja do mnie.

Pasazerowie podnosza paszporty w gore i radosnie machaja.

-- A teraz wszyscy rolujemy paszporty nad glowa,

rolujemy...ciasniutko,ciasniutko...

Pasazerowie entuzjastycznie zwijaja dokumenty, ciasniutko...

-- A teraz niech wszyscy wsadza sobie je gleboko w dupe,

zeby zwloki dalo sie latwo zidentyfikowac...

 

Dwóch myśliwych z Texasu polowało na łosie nad jeziorem na Alasce. Obaj upolowali piękne sztuki. Wrócili do samolotu, którym przylecieli, a pilot mówi, że nie ma mowy, żeby wystartowali z oboma upolowanymi łosiami - jeden musi zostać.

- Bzdury! - krzyczy jeden z myśliwych. - Kiedy byliśmy tu w zeszłym roku, pilot zabrał nas stąd a wcale nie miał większego samolotu niż twój. Tamten miał jaja i nie bał się polecieć!

Pilot się zdenerwował i mówi:

- Jeżeli on to zrobił, to ja też potrafię. Nie latam gorzej niż inni.

Załadowali się, silnik na pełną moc i startują. Niestety zanim wznieśli się nad drzewa na końcu jeziora, zahaczyli o ich wierzchołki, samolot spadł i rozbił się. Żywi, ale trochę połamani wyczołgują się z krzaków, a pilot potrząsa głową i pyta:

- Gdzie jesteśmy?

Jeden z myśliwych podnosi się z ziemi i mówi:

- Powiedziałbym... że przynajmniej sto metrów dalej niż w zeszłym roku.

 

 

Wloch wszedl do swojej ulubionej eleganckiej restauracji i ledwo usiadl przy stole co zawsze gdy zauwazyl piekna kobiete siedzaca stolik obok, calkiem sama. Zawolal kelnera i zamówil najdrozsza butle Merlota, która kazal dac tej kobiecie- myslac oczywiscie, ze ona zgodzi sie na to i bedzie jego.

Kelner bierze butelke i podaje ja kobiecie mówiac, ze to od tego

dzentelmena obok.

Kobieta popatrzyla na wino i postanowila przeslac notke facetowi.

"zebym przyjela ta butelke musisz miec Mercedesa w garazu, milion dolców w banku i siedem cali w majtkach."

Facet po przeczytaniu notki postanowil napisac notke kobiecie.

"Dla twoich wiadomosci- posiadam Ferrari Testarossa, BMW850 Csi, Mercedes E 55 AMG w garazu, ponad dwadziescia milionów dolarów w banku. Ale nawet dla tak pieknej kobiety jak ty nie obetne sobie trzech cali.

- Oddaj wino."

 

 

 

Wraca dresiarz z Paryża i opowiada swojej żonie, co tam widział:

- Wiesz, Zocha, idę, patrzę, a tu wielki plac! Patrze na lewo... ochujeć można! Patrzę przed siebie... O żesz kurde mać! Patrzę na prawo... O ja cie *chrzan*...

Zocha zaczyna płakać... Dres pyta:

- Zocha, co Ci sie stało?

Ta odpowiada:

- O Boże, jak tam musi być pięknie...

 

 

Rozmowy pilotow

>Wieża: Żeby uniknąć hałasu, odchylcie kurs o 45 stopni w prawo.

> Pilot: Jaki hałas możemy zrobić na wys. 35000 stop?

> Wieża: Taki kiedy wasz 707 uderzy w tego 727, którego macie przed sobą...

>

> Wieża: Jesteście Airbus 320 czy 340?

> Pilot: Oczywiście, ze Airbus 340.

> Wieża: W takim razie niech pan będzie łaskaw włączyć przed startem

pozostałe dwa silniki.

>

> Pilot: Dzień dobry Bratysławo.

> Wieża: Dzień dobry. Dla informacji - mówi Wiedeń.

> Pilot: Wiedeń?

> Wieża: Tak.

> Pilot: Ale dlaczego, my chcieliśmy do Bratysławy.

> Wieża: OK w takim razie przerwijcie lądowanie i skręćcie w lewo...

>

> Pilot Alitalia, któremu piorun wyłączył pół kokpitu:

> "Skoro wszystko wysiadło, nic już nie działa, wysokościomierz nic nie

pokazuje...."

> Po pieciu minutach nadawania odzywa sie pilot innego samolotu:

> "Zamknij się, umieraj jak mężczyzna"

> Pilot: Mamy mało paliwa. Pilnie prosimy o instrukcje...

> Wieża: Jaka jest wasza pozycja? Nie ma was na radarze.

> Pilot: Stoimy na pasie nr 2 i już całą wieczność czekamy na cysternę.

>

> Pilot: Prosimy o pozwolenie na start.

> Wieża: Sorry, ale nie mamy waszego planu lotu, dokąd lecicie?

> Pilot: Do Saltzburga, jak w każdy poniedziałek...

> Wieża: DZISIAJ JEST WTOREK

> Pilot: No to super, czyli mamy wolne...

>

> Wieża: Wasza wysokość i pozycja?

> Pilot: Mam 180 cm wzrostu i siedzę z przodu po lewej...

>

> Wieża: Macie dość paliwa czy nie?

> Pilot: Tak.

> Wieża: Tak, co?

> Pilot: Tak, proszę pana.

>

> Wieża: Podajcie oczekiwany czas przylotu.

> Pilot: Wtorek by pasował...

>

> Lotnisko Rhein-Main we Frankfurcie. Ląduje angielski samolot. wyhamowuje,

staje i stoi. Wieża każe mu kołować do terminala, Anglik stoi Wreszcie

przyznaje się, że nie wie, w którą to stronę. Wieża tłumaczy mu drogę, przy

okazji wplata w tłumaczenie dużo swoich opinii na temat cudzoziemców w

ogóle, Anglików zwłaszcza, a pewnego angielskiego pilota to już szczególnie,

i kończy pytaniem: \'Nigdy nie latałeś do Frankfurtu?\'

> Anglik odpowiada: \'W 1944 Ale bez lądowania.\'

>

> DC-1 miał bardzo daleką drogę hamowania po wylądowaniu z powodu nieco za

dużej prędkości przy podejściu.

> Wieża San Jose: "American 751 skręć w prawo na końcu pasa, jeśli się uda.

> Jeśli nie, znajdź wyjazd "Guadeloupe" na autostradę nr 101 i skręć na

światłach w prawo, żeby zawrócić na lotnisko.

>

> American 702: Wieża, American 702 przełączamy się na Odloty. Jeszcze

jedno: po tym, jak się podnieśliśmy widzieliśmy jakieś martwe zwierzę na

końcu pasa.

> Wieża: Continental 635, macie pozwolenie na start, przejdźcie na Odloty na

124,7. Słyszeliscie co mówił American 702??

> Continental 635: "Continental 635, pozwolenie na start odebrane, i tak,

słyszeliśmy American 702 i juz zawiadomiliśmy naszą firmę cateringową"

>

> Wieża: Halo, lot 56, jeżeli mnie słyszysz, zamachaj skrzydłami..

> Pilot: OK, wieża, jeżeli mnie słyszysz, zamachaj wieżą!

>

> Mający wyjątkowo dużo pracy kontroler skierował 727 z wiatrem do zrobienia

okrążenia nad lotniskiem.

> 727 zaoponował: Czy ty wiesz, że zrobienie okrążenia tym samolotem

kosztuje nas dwa tysiące dolarów??

> Kontroler odpowiedzial bez zastanowienia: Zrozumiałem i poproszę za cztery

tysiące!

>

> Niemieccy kontrolerzy lotu na lotnisku we Frankfurcie należą do

niecierpliwych. Nie tylko oczekują, że będziesz wiedział, gdzie jest twoja

bramka, ale również, jak tam dojechać, bez żadnej pomocy z ich strony. Tak

więc z pewnym rozbawieniem słuchalismy (my w PanAm 747) poniższej wymiany

zdań miedzy kontrolą naziemną lotniska frankfurckiego a samolotem British

Airways 747 Speedbird 206.

> Speedbird 206: "Dzien dobry, Frankfurt, Speedbird 206 wyjechal z pasa

ladowania."

> Wieża: "Guten Morgen. Podjedź do swojej bramki."

> Wielki British Airways 747 wjechał na główny podjazd i zatrzymał się.

Wieża: "Speedbird, wiesz gdzie masz jechać?"

> Speedbird 206: "Chwilę, Kontrola, szukam mojej bramki."

> Wieża (z arogancka niecierpliwoscia): "Speedbird 206, co, nigdy nie byłeś

we Frankfurcie!?" Speedbird 206 (z zimnym spokojem): A tak, byłem, w 1944. W

innym Boeingu, ale tylko żeby coś zrzucić. Nie zatrzymywałem sie tutaj"

>

> Mechanik z PanAm 727 czekając na pozwolenie na start w Monachium, usłyszał

co poniżej:

> Lufthansa (po niemiecku): Kontrola, podajcie czas pozwolenia na start.

> Kontrola (po angielsku): Jeżeli chcesz odpowiedzi, musisz pytać po

angielsku.

> Lufthansa (po angielsku): Jestem Niemcem, w niemieckim samolocie, w

Niemczech. Dlaczego mam mówić po angielsku?

> Nierozpoznany głos (z pięknym brytyjskim akcentem):Bo przegraliście tą

cholerną wojne!

>

> Pilot do wieży: Mogę prosić o podanie czasu, tak z grubsza??

> Wieża: Jest wtorek, proszę pana.

>

> Pilot helikoptera do kontroli podejścia: "Tak, jestem 3000 stóp nad

namiarem Cubla."

> Drugi głos na tej samej częstotliwości: "NIE! Nie możesz! Ja też jestem na

tej samej wysokości nad tym samym namiarem!"

> Krótka przerwa, po czym odzywa się głos pierwszego pilota (bardzo głośno):

"Ty idioto! Ty jesteś moim drugim pilotem!"

>

> Pilot: Wieża, co robi wiatr?

> Wieża: Wieje. (śmiechy w tle)

>

> Samolot linii SABENA zatrzymuje się za samolotem KLM-u na zatłoczonej

drodze podjazdowej, w oczekiwaniu na start. SABENA do KLM na czestotliwości

kontroli: "KLM, czwarty w kolejce na start, zgłoś się na 3030"

> Po paru minutach SABENA woła znowu: "KLM, trzeci w kolejce na start, zgłoś

sie na 3030"

> Znów brak odpowiedzi, więc SABENA woła kontrolę: "Wieza, powiedzcie

maszynie KLM przed SABENA 123, żeby sie do nas zgłosili na 3030"

> I wtedy włącza się załoga KLM-u: "Wieża, powiedz SABEN-ie, że

profesjonaliści z KLM Holenderskie Linie Lotnicze nie wchodzą na prywatne

kanały, podczas gdy powinni być na nasłuchu wieży."

> SABENA odpowiada na to: "Dobra wieża, nie ma sprawy, tylko powiedz tym

profesjonalistom z KLM-u, że nie zdjęli szpilek blokujacych podwozie."

> (chwila ciszy)

> KLM: "Wieża, KLM 123 prosi o pozwolenie na powrót do bramki."

>

> BOAC (mówiąc językiem angielskim z akcentem z ekskluzywnej szkoły

prywatnej): "Heathrow Centre, tu British Airways Speedbird lot 723."

Heathrow Centre: "British Airways Speedbird lot 723, tu Heathrow Centre,

słucham?" BOAC: "Heathrow Centre, British Airways Speedbird lot 723 chce

przekazać wiadomość."

> Heathrow Centre: "British Airways Speedbird lot 723, Heathrow Centre

gotowy do przyjęcia wiadomości." BOAC: Heathrow Centre, British Airways

Speedbird lot 723, podaję wiadomość: Mayday, Mayday, Mayday..

>

> Wieża: "Airline XXX, wygląda na to, że macie otwarte drzwi przedziału

bagażowego"

> Kapitan (po szybkim sprawdzeniu kontrolek): "A, dzięki wieża, ale

patrzycie na nasze drzwi od APU*"

> Wieza: "OK, Airline XXX, macie pozwolenie na start"

> Kapitan: "Pozwolenie na start, Airline XXX"

> Wieża (podczas, gdy samolot kołuje do startu): "Airline XXX, eee....

wygląda, że twoje APU gubi bagaż."

>

> *APU, czyli Auxiliary Power Unit (jednostka zasilania pomocniczego) -

pomocniczy silnik dostarczający moc elektryczną, hydrauliczną lub/i

pneumatyczną.

>

> Usłyszane na częstotliwości BNA (lotnisko w Nashville, Tennessee):

> Członek załogi: "Zaraz! Daliście nam takie wskazanie wysokościomierza,

jakbyśmy byli 15 stóp pod ziemią!"

> Wieża: "No to peryskop do góry i kołować do rampy!"

>

> Wieża: "... a tak dla informacji, byłeś trochę na lewo od linii centralnej

podczas podejścia."

> Speedbird: "Jak najbardziej. A mój drugi pilot był troche na prawo."

>

> Lady Radar Controller: "Can I turn you on at 7 miles?"

> Airline Captain: "Madam, you can try."

>

> Cessna 152: "Mój poziom lotu - trzy tysiące siedemset*."

> Kontroler: "W takim razie skontaktuj się z centrum kosmicznym w Houston."

> * 370 tys. stóp

>

> Pilot-uczeń: "Zgubiłem się; jestem nad jakimś jeziorem i lecę na wschód"

> Kontroler: "Zrób wielokrotnie skręt o 90 stopni, to bedę mógł cię znaleźć

na radarze"

> (krótka przerwa...)

> Kontroler: "No dobra. To jezioro to Ocean Atlantycki. Proponuje

natychmiast skręcić na zachód..."

>

> ATC: "N123YZ, say altitude."

> N123YZ: "ALTITUDE!"

> ATC: "N123YZ, say airspeed."

> N123YZ: "AIRSPEED!"

> ATC: "N123YZ, say cancel IFR."

> N123YZ: "Eight thousand feet, one hundred fifty knots indicated!"

>

> Kontrola lotów lotniska O\'Hare (Chicago): "USA 212, pozwolenie na

podejście do 32 lewy, utrzymaj prędkość 250 węzłów"

> USA212: "Przyjąłem. Jak długo mam utrzymać tę predkość?"

> Kontroler: "Jak potrafisz, to aż do rękawa"

> USA212: "No dobra, ale lepiej uprzedź kontrolę naziemną"

>

> Kontroler: "USA353, zgłoś się na czestotliwości 135,60, Cleveland Center."

> Przerwa...

> Kontroler: "USA353, zgłoś się na czestotliwości 135,60, Cleveland Center!"

> Przerwa...

> Kontroler: "USA353 jesteś jak moja żona, nigdy nie słuchasz!"

> Pilot: "Center, tu USA553, może gdybyś nie mylił imienia swojej żony, to

by lepiej reagowała!"

>

> Wieża (w Stuttgarcie): "Lufthansa 5680, zredukuj do 170 węzłów"

> Pilot: "Jak we Frankfurcie. Jest tylko albo 210, albo 170... no, ale my

jesteśmy elastyczni."

> Wieża: "Lufthansa 5680, my też jesteśmy elastyczni. Zredukuj do 173,5

węzła

> Wieża: "HPO wznieś się cztery tysiące do sześciu tysiecy i utrzymaj."

> Pilot: "HPO wznosi się na poziom 100."

> Wieża: "HPO, na poziom 60 i utrzymaj!"

> Pilot: "No, ale cztery plus sześć to dziesięć, no nie?"

> Wieża: "Ty nie dodawaj, tylko się wznoś!"

>

> Wieża: "Delta 351, obiekt na godzinie 10, odległość 6 mil!

> Delta 351: "Podaj to inaczej! Mamy zegarki cyfrowe!"

>

> Ta wymiana zdań miała miejsce zaraz po wojskowym pokazie lotniczym

> Kontroler do F-117 (mysliwiec typu stealth): "Przed tobą F-16, na godzinie

drugiej, 13 mil, w strone południową, wznosi się przez 6000"

> Pilot F-117: "Przyjąłem, znajdę."

> Kontroler do F-16: "Przed toba F-117, na godzinie drugiej, 12 mil,

przeciwny kierunek, poziom 5"

> Pilot F-16: "Przyjąłem, znajdę..."

> pilot F-117 (natychmiast i monotonnie): "A gówno..."

>

> (Lajkoników informuję, że F-117 to jeden z tzw. niewidzialnych samolotów

amerykańskich, które ciężko wykryć radarem)

>

> Nieznany oficer sygnałowy do pilota marynarki po jego szóstym nieudanym

podejściu do lądowania na lotniskowcu:

> "Tutaj musisz wylądować, synu. Tu jest jedzenie."

>

> Kiedy w Anglii wprowadzono Concordy na linie transatlantyckie, wymyślono

hasło mające chwalić prędkość samolotu. Brzmiało ono: "Breakfast in London,

lunch in New York". Natychmiast w formie graffitti pojawiło się

uzupełnienie: "Luggage in Bangkok."

>

> Opóźniony start samolotu VIP\'a Ala Gore\'a z lotniska ALB w piątkowy

wieczór wkurzył cały ruch lotniczy na Północnym Zachodzie. Po kolejnej

zmianie informacji o oczekiwaniu na lądowanie, kontroler zapytał:

> - "Commuter 5678, wytrzymasz jeszcze jakieś pół godziny?". Na co uzyskał

odpowiedź:

> - "Tak, oczywiście, nie mam problemu z paliwem. Ale muszę przestrzec, że

już połowa moich pasażerów przeszła do obozu Republikanów."

>

> Kontroler lotu: "Cessna G-ABCD podaj zamierzenia?"

> Cessna: "Zdobyć zawodową licencję pilota i licencję lotów na

instrumentach."

> Kontroler lotu: "Miałem na myśli następne pięć minut, nie pięć lat."

>

> Kandydat na pilota marynarki lecąc na instrumentach, zagubiony,

sfrustrowany, niechcący włącza radio zamiast interkomu, kiedy chciał

powiedzieć swojemu instruktorowi, że jego orientacja w sytuacji opadła

poniżej optimum:

> Uczeń (nadając w świat): "Sir, wszystko mi się *chrzan*."

> Wieża w Whiting: "Samolot używający przekleństw, zidentyfikować się."

> Instruktor (po krótkiej przerwie): "Mój uczeń powiedział, że mu się

*chrzan*, a nie, że jest głupi."

>

> Kontroler lotu: "Widoczność pionowa zero."

> Pilot: "W stopach czy w metrach?"

>

> Wieża: "Cessna N1234, uwaga na turbulencję śladową za UA 737".

> Cessna: "Wieża San Jose, Cessna jest przed 737."

> (dłuższa przerwa)

> Wieża: "UA 737, uwaga na turbulencję śladową za Cessną 172."

>

> Pilot-uczeń zgubił się podczas samodzielnego lotu w terenie. Podczas próby

zlokalizowania samolotu na radarze kontroler lotów zapytał:

> -"Jaka była twoja ostatnia znana pozycja?"

> Pilot-uczeń odpowiedział na to:

> -"Kiedy ustawiono mnie do startu..."

>

> Boening 747 linii QANTAS wylądował na lotnisku de Gaulle\'a w Paryżu po

tym, jak Australia pokonała Francję w finale Pucharu Świata w rugby. Samolot

minął swoje podejście do stanowiska i musiał wykonać dodatkowe okrążenie.

> Wieża: "Qantas 123, macie jakieś problemy?"

> Qantas 123: "Nie, po prostu wykonuję rundę zwycięzców!"

> Z (załoga): Po wyłączeniu silnika słychać jęczący odgłos.

> TON (techniczna obsługa naziemna): Usunięto pilota z samolotu.

>

> Z: Zegar pilota nie działa.

> TON: Nakręcono zegar.

>

> Z: Igła ADF nr 2 szaleje.

> TON: Złapano i uspokojono igłę ADF nr 2.

>

> Z: Samolot się wznosi jak zmęczony.

> TON: Samolot wypoczął przez noc. Testy naziemne OK.

>

> Z: 3 karaluchy w kuchni.

> TON: 1 karaluch zabity, 1 ranny, 1 uciekł.

>

> Samolot: "Radar, jesteśmy szykiem dwóch A10, właśnie nad wami i, eee..

tego... ...zapomnieliśmy jaki mieliśmy sygnał wywoławczy."

> Radar: "Żaden problem, przydzielimy wam tymczasowe sygnały: Głupek Jeden i

Głupek Dwa."

>

> Wieża na Monachium II: "LH 8610 pozwolenie na start."

> Pilot (LH 8610): "Ale my jeszcze nie wylądowaliśmy!"

> Wieża: "Dobra, a niby to kto stoi na pasie 26?"

> Pilot (LH 8801): "LH 8801."

> Wieża: "OK, to w takim razie wy macie pozwolenie na start!"

>

> Pilot małej awionetki: "Hm, kontrola, potwierdźcie, że chcecie, żebym

kołował przed 747."

> Kontrola lotów: "Taa, będzie dobrze. Nie jest głodny..."

>

> Rzecz dzieje się w piękny letni słoneczny dzień, opodal lotniska Billund,

w Danii.

> Kontrola Billund: "Szybowce 82 i D5, podajcie pozycję i wysokość?"

> Pilot 82: "Nad jeziorem, 6400 stóp."

> Pilot D5: "Ta sama pozycja, ta sama wysokość."

> Kontrola (zimnym, suchym głosem): "To mam wyjąć raport o kolizji?"

>

> Facet, o którym będzie mowa, był świetnym pilotem, ale nie bardzo potrafił

uspokoić pasażerów. Pewnego razu samolot lądujący przed nim rozwalił sobie

oponę podczas lądowania, a jej gumowe szczątki rozleciały się po całym

pasie. Polecono mu poczekać aż pas zostanie sprzątnięty. A oto jego

ogłoszenie do pasażerów:

> "Panie i panowie, obawiam się, że będziemy mieli niewielkie opóźnienie w

przylocie. Na dole zamknięto lotnisko do chwili, gdy to, co zostało z

ostatniego samolotu, który tam wylądował, zostanie usunięte."

>

> Kontrola: "Piper N444D, uwaga samolot, na godzinie drugiej, 500 stóp

poniżej."

> Piper N444D: "Hm, widzimy jakieś zbliżające się do nas światełko..."

> Kontrola: "Przypatrzcie się, za tym światełkiem jest pewnie samolot."

>

> Pilot: "W jakiej jesteśmy odległości od innego samolotu?"

> Kontrola: "Trzy mile."

> Pilot: "Nam to nie wygląda na trzy mile!"

> Kontroler: "Jesteście półtorej mili od niego, a on od was półtorej mili...

razem trzy mile."

>

> Pilot małego samolotu pocztowego miał dość swobodne podejście do

przepisowego słownictwa, prawdopodobnie z powodu znudzenia rutynowymi,

nocnymi lotami. Każdego dnia o 2:15 w nocy lądował na małym lotnisku

wywołując je:

> - "Dzień dobry lotnisko Jones, zgadnij kto?"

> Kontroler lotów też był znudzony, ale nalegał na zachowanie prawidłowej

terminologii i pouczał tego pilota codziennie jak prawidłowo korzystać z

radia. Lekcje nie przynosiły rezulatatu i pilot kontynuował swoje codzienne

pytania "zgadnij kto?".

> Tak było też pewnej nocy, gdy w radiu zabrzmiało:

> - "Dzień dobry lotnisko Jones, zgadnij kto?"

> Kontroler, tym razem dobrze przygotowany, wygasił wszytskie światła na

lotnisku i odpowiedział:

> - "Tu lotnisko Jones, zgadnij GDZIE!" Od tej chwili komunikacja radiowa

przebiegała najzupełniej prawidłowo...

> Podczas długodystansowego lotu, świeżo upieczony pilot zaczął rozglądać

się za jakimś lotniskiem, gdzie mógłby uzupełnić paliwo. Ponieważ miał go

coraz mniej, wkrótce zaczął szukać także zwykłych stacji benzynowych z

możliwością wylądowania i po pewnym czasie wypatrzył stację benzynową

umiejscowioną tuż przy prostym odcinku autostrady, bez żadnych dodatkowych

przeszkód na bokach. Gdy podkołował do pomp, starszy człowiek okupujący

fotel tuż przy drzwiach wyglądał na zupełnie niewzruszonego tym widokiem. W

końcu młody pilot nie wytrzymał i zapytał:

> - "Jak sądzę, nie miewacie tu wielu samolotów, na tej stacji?"

> - "Nie" odpowiedział staruszek, patrząc na horyzont podczas pompowania

paliwa do baku. "Zakładam, że większość z nich tankuje o tam.." -

kontynuował pokazując palcem - "na tym lotnisku po drugiej stronie

autostrady"...

 

[ Dodano: 14-03-2005, 20:01 ]

>> > Przychodzi facet do lekarza.

>> > - Panie doktorze, sikam alkoholem.

>> > - Dziwne - mówi lekarz biorąc do ręki szklaneczkę. - Proszę

>> tu nasikać.

>> > Po chwili lekarz wącha napełnioną szklaneczkę i

>> stwierdziwszy, że pachnie

>> > alkoholem wypija jej zawartość.

>> > - Nieprawdopodobne! Prawdziwy alkohol! Spróbujmy jeszcze raz!

>> > Po raz drugi szklaneczka napełnia sie, a lekarz wypija jej

>> zawartość.

>> > - Wie pan co? No to na trzecią nóżkę!

>> > Facet :

>> > - O, nie! Tym razem, to juz z gwinta!

 

 

>> > malzenstwo wspomina wczorajsza impreze- parapetowke w nowym

>> domu u

>> > znajomych:

>> > - ladnie maja stary co?

>> > - pewnie, nawet kible maja zlote...

>> > - jak to zlote ja nie widzialam

>> > - pojdziemy to zobaczysz

>> > i poszli, pukaja drzwi otwiera maly chlopczyk syn

>> wlasciciela. pytaja:

>> > - synku czy jest tata?

>> > a synek na to:

>> > - tato, przyszedl ten pan co wczoraj nasral ci w puzon!

 

Przychodzi katecheta do nauczyciela WF i mówi:

-Słuchaj stary, moi uczniowie narzekają, że moje lekcje są nudne i drętwe. Ciebie tak lbardzo ubią, poradz mi, co mam zrobić, żeby na moich katechezach też był luz i miła atmosfera.

-Wiesz, teraz młodzież jest inna. Tolerują nowoczesne słownictwo, slang, skróty - np. zamiast mówic "narazie" - mów "nara", zamiast "pozdrowiemnia" mów "pozdro". Rozumiesz.

-Uhm.

Następnego dnia katecheta wchodzi do klasy i mówi:

-Pochwa.

 

-Name?

-Abu Dalah Safari.

-Sex?

-Four times a week.

-No, no, no..... male or female?

-Male, female...... sometimes camel.......

 

Bóg przyjmuje umarłych. Nagle ktoś wbiega, rozgląda się i szybko wybiega.

Sytuacja powtarza się kilka razy. Zdziwowny Bóg pyta Piotra:

- Kto to jest?

- A, to jakiś z reanimacji

 

Rozmawia dwóch górali:

- Baco, a jak ja bym sie przespal z wasza zona, to jak by my wtedy byli? Kumy? Szwagry?

- Wtedy to by my byli kwita.

 

Spotykaja się dwa bąki w pupie:

1: Musimy się pożegnać, jutro wyjeżdżam...

2: No to cześc!...

Następnego dnia wieczorem znowu się spotykają w tej samej pupie.

2: No i co?... Miałeś wyjechać...

1: Tak, ale nie zdążyłem na tego stolca o trzynastej...

 

 

Czat internetowy w Stanach, chłopak rozmawia z dziewczyną.

- Jak ci na imię?

- Carmen.

- O, ładnie, a skąd takie oryginalne imię?

- Sama sobie nadałam, bo lubię samochody [car] i facetów [men]. A ty jak masz na imię?

- Beerfuck.

 

Jak odróżnić gatunki niedźwiedzia (metoda praktyczna)

 

Najpierw trzeba znaleść niedźwiedzia, podejść do niego po cichutku i kopnąć go w jaja, oczywiście z całej siły.

 

Następnie spierdalamy i teraz:

- jeśli spi***alamy a niedźwiedź nie goni nas to jest to miś pluszowy

- jeśli spi***alamy na drzewo a niedźwiedź wchodzi za nami to jest to niedźwiedź brunatny

- jeśli spi***alamy na drzewo a niedźwiedź zaczyna nim trzęść tak, że spadamy w jego łapska, to jest to niedźwiedź Grizzly

- jeśli spi***alamy na drzewo a niedźwiedź wspina się za nami i wpieprza liście to jest to miś koala

- jeśli spi***alamy i nigdzie nie ma drzew to jest to niedźwiedź polarny...

- A jak spi***alamy, a niedzwiedz zaczyna plakac, to jest to miś Kolargol - najwieksza pi*da wsrod niedźwiedźi

 

Ekipa telewizyjna przyjechała do bacy, żeby zrobić z nim wywiad. Redaktor pyta:

- Baco co najbardziej lubicie robić?

- Polić panocku.

- Baco, ale teraz nie wypada mówić, że się lubi palić. Wymyślcie coś innego, juto przyjdziemy jeszcze raz.

Następnego dnia redaktor znowu pyta:

- Baco co najbardziej lubicie robić?

- Dupcyć

- O, a jak lubicie dupczyć?

- Ano panocku, lubie tak wejść w babe, coby mi ino głowa i prawo ręka wystawała.

- A dlaczego głowa i prawa ręka?

- A co bym mógł polić.

 

Co by bylo, gdyby Prokom pisal oprogramowanie dla

elektrowni atomowych?

- Nic juz by nie bylo.

 

- Kiedy Eskimos wie, ze zima jest naprawde

siarczysta?

- Jak mu sie psy lamia na zakrecie.

 

Co to jest zona i tesciowa w samochodzie?

- Zestaw glosnomówiacy

 

- Jakie kroki nalezy podjac, gdy spotka sie

wscieklego psa?

- Jak najdluzsze.

 

- Co to jest tapczan?

- Jest to przyrzad do pokojowego wykorzystania

energii jadrowej.

 

- Dlaczego David Copperfield musiał odwołać swój występ w

Polsce ?

- Nikt nie był nim zainteresowany. W Polsce nie jest niczym

niezwykłym gdy coś znika.

 

- Jaka jest pierwsza lekcja w polskiej nauce jazdy ?

- Otwierać drzwi przy pomocy klamki.

 

Przyjechał do Polski Copperfield. Na granicy zatrzymali go celnicy i proszą by pokazał jakąś sztuczkę specjalnie dla nich. David się zgodził. Poszli na bocznicę, magik nakrył prześcieradłem wagon kolejowy - Hoops! I wagon zniknął. Wszyscy biją brawo, tylko jeden celnik machną ręką

- Eeee też mi sztuczka... Magik go uslyszał i mówi

- to zrób pan lepszą.

- A proszę bardzo... Widzisz pan te sto wagonów ze spirytusem?

- Yes...

Celnik wyją deklarację celną, postawił małego ptaszka i mówi

- Hoops! Teraz to, to jest sto wagonów z zielonym groszkiem

 

Idzie Ecik caly zakrwawiony i niesie dwie walizki... Spotyka go Masztalski:

- Ej! Ecik Pierunie kto cie tak urządził?!

- Teściowa...

- Eeee Jojec nie masz! Gdyby mnie tak teściowa sprała, to bym jom chyba siekierom porombał...

- A jok myślisz... Co ja tu niesa?

 

- Jak długo można patrzeć na teściową z przymrużeniem oka?

- Aż się muszka zgra ze szczerbinką....

 

- Kapralu! Powiedziano mi że wczoraj wróciliście do koszar z przepustki, kompletnie pijani i do tego pchając taczkę. Co macie na swoją obronę?

- Melduję, że w taczce był pan, Panie Majorze!

 

-Tato! Tato! - Babcia do nas idzie!

- Ach! Znów diabli te cholerę niosą!!!!

- Tato! Tato! - Babcia gąskę niesie!

- Widzisz synku... Jak to swój, do swego ciągnie...

 

[ Dodano: 14-03-2005, 20:02 ]

Autentyczne "kwiatki":

teleturniej "Jeden z dziesieciu":

 

Tadeusz Sznuk : Ile nóg ma salamandra ?

Zawodniczka :Trzy

T Sz : To chyba kulawa...

 

- Prosze podac wzór na pole prostokata...

- a kwadrat + b kwadrat. - O Boze powiedzialam wzór na obwód

- Niestety Pani wzór na obwód równiez jest nieprawidlowy...

 

- Jaka czesc ciala odcial sobie Vincent van Gogh?

- yyy...yyy... wlosy?!

 

Pytanie: - Glowni bohaterowie "Nocy i dni"

Odpowiedz: - Jan i Bogumil

Sznuk: - To byloby takie nowoczesne malzenstwo...

 

Pytanie: - Jak sie nazywa szpital wojskowy?

Odpowiedz: - Latryna. (mialo byc lazaret)

 

Pytanie (kategoria powiedzenia i przyslowia):

Prosze dokonczyc. - Goly jak swiety...?

Odpowiedz: - Mikolaj...

 

- Jak nazywa sie mezczyzna którego zona wyjechala na wakacje? [odp slomiany

wdowiec] Odpowiedz jednego z graczy: - Rogacz

 

- Postac z mitologii i znany klub pilkarski? Dla ulatwienia na litere A?

Odpowiedz po zastanowieniu równo z bipem (nota bene policjanta): AC Milan.

 

- Jaki narzad umozliwia rybom oddychanie pod woda?

- Syfon.

 

- Ile par oczu ma mucha?

- 100 milionów

 

- Jak sie nazywal chlopiec z bajki o królowej sniegu

- yyy... bede strzelal... Pinokio

 

- Jak nazywa sie para aktorów odtwarzajacych role Barbary i Bogumila w

serialu "Noce i dnie"?

- Eeee, eeee, yyyy, yyyy (Biiip !!! - koniec czasu). Zapomnialem. Ale teraz

juz wiem.

- To prosze powiedziec

- ... Dalej zapomnialem

 

- Ile w jezyku polskim rozrózniamy przypadków w liczbie pojedynczej, a ile w

liczbie mnogiej?

- Tyle samo

 

"Kwiatek" z Va Banque

Kategoria "Pieprz"

- Mówimy tak, kiedy ktos nie orientuje sie, nie zna sie w danym temacie.

- Co to znaczy pieprzyc androny ?

 

Autentyk z innego teleturnieju

Odgadujacy musial byc niezle "stremowany":

- Dokad jechal slynny pociag o 15.10?"

- Do Garwolina...

Prowadzacy zglupial:

- Dlaczego do Garwolina?

- A bo ja tam mieszkam.

 

Familiada

Podaj rodzaj farby.

- Czerwona!

Wobec braku takowej odpowiedzi na tablicy Strasburger pyta kolejnego

zawodnika:

-Podaj rodzaj farby.

-Zielona!

 

Sport, w którym biora udzial zwierzeta.

Odp. - Walka jeleni na rykowisku...

 

Byly premier.

Odp. - Rakowiecki

 

- Podaj rodzaj potwora.

- Kangur!

 

- Wiecej niz jedno zwierze, to...?

- Owca.

- Zle. Pytanie przechodzi na druga rodzine. Wiecej niz jedno zwierze, to...?

- Lama?

 

- Co robia koty?

- Skakaja

 

Pytanie: Dokad rodzice nie zabieraja ze soba dzieci?

Odp.: Do agencji towarzyskiej.

 

Pytanie: Jaka moze byc banka?

Odp. 1: Mydlana (braaaaawo)

Odp. 2: Banka na mleko (braaaaawo)

Odp. 3: Banka wstanka, taka zabawka.

 

- Miasto na F?

- yyyyyyy.... FLORYDA!

 

- Nazwa przyladka?

- Przyladek Zdrój.

 

- Rodzaj kielbasy?

- Szynka!

 

Pytanie: - Wymien zwierze w paski...

Odpowiedz: - Biedronka!

 

Pytanie: Na czym mozna siedziec?(Odpowiedzi na tablicy: na kanapie, na

krzesle)

Glowa rodziny: na FOSIE

 

- Owoc z pestka?

- Truskawka!

 

- Biblijna para?

- Zeus i Hera!

 

[ Dodano: 14-03-2005, 20:03 ]

Kontrola Legalności Pracy wypytuje w Holandii Polaka:

- Mówi pan po holendersku?

- Tak, trochę.

- A ma pan pozwolenie na pracę?

- Oczywiście mam.

- A pana kolega tam w pomidorach też ma?

- Naturalnie też ma.

- Mógłby pan go zawołać?

- Oczywiście. JÓZEEEEK!!! SPI#$DALAJ!!!

 

---------------------------------------------------------------------------------

 

Kanibale siedzą przy ognisku, spożywając codzienny posiłek.

Jeden ma wielkie soczyste udko kobiety, drugi śliczne przedramię, a trzeci prochy swojej teściowej. Zdziwieni koledzy pytają go:

- Dlaczego nie przyniosłeś mięsa na Grilla?

On na to :

- Chłopaki ja dzisiaj tylko gorący kubek ...

 

---------------------------------------------------------------------------------

 

Dwóch wariatów uciekło w nocy z wariatkowa i dochodzą do rzeki bez mostu...

- Co tu zrobić? - mówi jeden.

- Wiem! Ja zapale latarkę tak żeby światło było nad woda. Wtedy ty przejdziesz po świetle na druga stronę...

- Eee tam, ale ty jesteś *chrzan*!... Ty zgasisz latarkę a ja spadnę!

 

---------------------------------------------------------------------------------

 

Wchodzi Amerykanin do baru w Polsce i mówi:

- Słyszałem, że wy, Polacy to jesteście straszni pijacy. Założę się o 500$ że żaden z was nie wypije litra wódki jednym haustem!

W barze cisza. Każdy boi się podjąć zakład. Jeden gościu nawet wyszedł. Mija kilka minut, wraca ten sam gościu, co przed chwilą wyszedł, podchodzi do Amerykanina i mówi:

- Czy twój zakład jest wciąż aktualny?

- Tak. Kelner! Litr wódki podaj!

Gościu wziął głęboki oddech i fruuu... z litra wódki została pusta butelka. Amerykanin stoi jak wryty, wypłaca 500$ i mówi:

- Jeśli nie miałbyś nic przeciwko, mógłbym wiedzieć gdzie wyszedłes kilka minut wcześniej?

- A, poszedłem do baru obok sprawdzić, czy mi się uda.

 

----------------------------------------------------------------------------------

 

Po śmierci mężczyzna trafia do piekła. Wzywa go do siebie diabeł.

- Witam drogiego kolegę, czy koledze za życia zdarzyło się kiedykolwiek wypić?

Mężczyzna zamyśla się.

- Kilka razy - tak.

- No to kochany, w poniedziałek chlejemy od samego rana. Whisky, wóda, co tylko chcesz.

Mężczyzna uśmiecha się, a diabeł pyta dalej.

- Czy kiedykolwiek paliłeś?

- Paliłem.

- Ălicznie! We wtorek palimy fajki, papierochy, cygara... ćmimy na maksa! A czy jakieś prochy może brałeś?

- Ze dwa razy próbowałem.

- Bo w środę dajemy sobie w żyłę. Marycha, kompocik, heroinka... odlot, że ho, ho! No tak, a czy z chłopcami próbowałeś może... no wiesz...

- Co to to nie! - krzyczy przerażony facet.

- Uuuuuu, to czwartek może być nieprzyjemny....

 

---------------------------------------------------------------------------------

 

Włoch, Niemiec i Żyd spotkali sie w piekle.

- Diable, my nie zasłużyliśmy, puść nas z powrotem!

- Mogę was puścić na jeden dzień. Ale... Włochowi nie wolno tkąć jedzenia, Żyd ma trzymać się zdala od pieniędzy, a Niemiec ma nie myśleć o seksie!

I puścił ich na ziemię. Idą ulicą, mijają pizzerię.

- Oh, mamma mia! Ah, pizza jak u mnie w italii. Wejde, jak nie moge jej zjeśc to chociaż popatrzę...

Weszli do pizzeri, Włoch zamówił pizze.

- Tylko jeden kęsek, musze. Mogę się nawet smażyć w piekle, ale zjem kawałek!

Jak tylko próbował ugryźć pizze... zniknął. Żyd i Niemiec poszli dalej. Patrzą, a tam na ziemi leży gruby portfel. Żyd na to:

- Nie, nie dam sie zrobić... ajajaj.. taaki portfel... nie wytrzymam! Nachylił się by podnieść portfel i Niemiec zniknął

 

[ Dodano: 14-03-2005, 20:04 ]

Baaardzo solidnie zbudowany facet ożenił się z niezwykle drobną kobietą. Jakiś czas po ślubie kumpel pyta go:

- Słuchaj, tak się zastanawiałem... jak wy do diabła TO robicie...?

- Noo... zwykle siadam na kanapie, żonka siada mi na kolanach, a później podnoszę ją i opuszczam.

- Hmm... w sumie brzmi nieźle...

- No! Trochę jak walenie konia. Tyle że jest z kim rozmawiać.

 

-------------------

1. Pamiętaj, że celem każdego kierowcy jest być pierwszym, cokolwiek to oznacza.

 

2. Im szybciej przejedziesz na czerwonym świetle, tym mniejsze prawdopodobieństwo,

że ktoś cię stuknie z boku.

 

3. Włączenie kierunkowskazu ujawnia wszystkim twój zamiar wykonania manewru. Prawdziwy kierowca nigdy tego nie zdradza.

 

4. Nigdy nie wymuszaj pierwszeństwa, ani nie zajeżdżaj drogi starszemu samochodowi. Tamten gość prawdopodobnie nie ma nic do stracenia.

 

5. Prędkość w km/h widniejąca na znakach drogowych jest jedynie wielkością sugerowana dla przeciętnych kierowców. Prawdziwy kierowca dopasowuje prędkość do możliwości własnego samochodu.

 

6. Nigdy nie utrzymuj takiego odstępu od poprzedzającego pojazdu, aby mogło tam wjechać inne auto.

 

7. Hamować należy w ostatniej chwili i tak mocno, aby bezwzględnie zadziałał ABS, powodując odprężający masaż stopy. W przypadku aut bez ABS'u ćwiczymy rozciąganie nogi.

 

8. Nie faworyzuj mniejszości. Wpuszczając przed siebie auto wyjeżdżające

z podporządkowanej uszczęśliwiasz jednego, a wkurzasz dziesiątki jadących za tobą.

 

9. Pamiętaj, ze wśród pieszych, których przepuszczasz na pasach lub wysepce tramwajowej może być terrorysta.

 

10. Zauważ, że jeżeli zaparkujesz samochód na środku trawnika, na pewno żaden pies nie zrobi w tym miejscu kupy.

 

11. Jeżeli nie potrafisz prowadzić samochodu jednocześnie nadając SMS'a, jedząc hamburgera, pijąc cole i zmieniając cd – nigdy nie zostaniesz sales representative.

 

12. Blondynka napotkana za kierownica innego pojazdu jest równoważna 100 czarnym kotom przebiegającym drogę.

 

13. Wyrzucanie śmieci za okno samochodu urozmaica krajobraz oraz nadaje sens istnieniu służb porządkowych.

 

14. Inteligentna sygnalizacja drogowa nie jest po to aby ułatwić ci życie, ale po to by pokazać, iż odpowiednie służby są na bieżąco z postępem technicznym.

 

15. Pamiętaj, ze zmienne warunki pogodowe nie są w żadnym wypadku powodem dla zmiany powyższych reguł. Są one naturalnym czynnikiem wzrostu gospodarczego w biznesie samochodowym oraz medycznym.

-----------------------------------------------

Nauczycielka pierwszej klasy, Pani Magda miała ciągle kłopoty z jednym z uczniów. Spytała więc: "Jasiu, o co ci chodzi?"

Jasiu odpowiedział:

- "Jestem za mądry do pierwszej klasy. Moja siostra jest w trzeciej klasie, a ja jestem mądrzejszy od niej ! Myślę, że tez powinienem być w trzeciej klasie!"

Pani Magda miała dosyć. Zabrała Jasia do gabinetu dyrektora .

Kiedy Jasiu czekał w sekretariacie, nauczycielka wyjaśniła dyrektorowi cala sytuację. Nauczyciel powiedział pani Magdzie, że chciałby zrobić chłopcu test i jeśli nie odpowie na żadne

pytanie będzie musiał wrócić do pierwszej klasy i nie sprawiać więcej kłopotów. Nauczycielka się zgodziła .

Jasiowi wytłumaczono wszystkie warunki i zgodził się na

przeprowadzenie testu .

- Dyrektor: "Ile jest 3 x 3?"

- Jasiu: "9" .

- Dyro: "Ile jest 6 x 6?"

- Jasiu: "36" .

I Jasiu odpowiadał na każde pytanie, które wymyślał dyrektor uważając, że trzecioklasista powinien znać odpowiedzi .

Dyrektor spojrzał na panią Magdę i powiedział:

- "Myślę, ze Jasiu może iść do trzeciej klasy."

Pani Magda spytała czy i ona może zadać Jasiowi kilka pytań .

Zarówno dyrektor jak i Jasiu zgodzili się. (i się zaczęło)

- Pani Magda spytała, "co krowa ma cztery, czego ja mam tylko dwa?

- Jasiu, po chwili "Nogi."

- Pani Magda: "Co ty masz w spodniach, a ja tego nie mam ?"

- Jasiu: "Kieszenie." Pani Magda: "Co zaczyna się na "K" kończy na "S", jest owłosione, zaokrąglone, smakowite i zawiera białawy płyn?"

- Jasiu: "Kokos" - Pani Magda: "Co wchodzi twarde i różowe a wychodzi miękkie i klejące?"

Oczy dyra otworzyły się naprawdę szeroko, ale zanim zdążył

powstrzymać odpowiedz Jasia, Jasiu powiedział .

- Jasiu: "Guma do żucia"

- Pani Magda: "Co robi mężczyzna stojąc, kobieta siedząc, a pies na trzech nogach?"

Dyrektor ponownie otworzył szeroko oczy, ale zanim zdążył się odezwać.. .

- Jasiu: "Podaje dłoń" .

- Pani Magda: "Teraz zadam kilka pytań z serii "Kim jestem", dobrze?"

- Jasiu: "OK" .

- Pani Magda: "Wkładasz we mnie drąg. Przywiązujesz mnie. Jest mi mokro wcześniej niż tobie" .

- Jasiu: "Namiot"

- Pani Magda: "Palec wchodzi we mnie. Bawisz się mną, kiedy się nudzisz . Drużba zawsze ma mnie pierwszy" .

Dyrektor patrzy niespokojnie i widać, że jest nieco spięty .

- Jasiu: "Obrączka ślubna"

- Pani Magda: "Mam różne rozmiary. Gdy nie czuję się dobrze, kapię. Kiedy mnie dmuchasz, czujesz się dobrze" .

- Jasiu: "Nos"

- Pani Magda: "Mam twardy drążek. Mój szpic zagłębia się. Wchodzę z drżeniem" .

- Jasiu: "Strzała" Dyrektor odetchnął z ulgą ,"Wyślijcie Jasia od razu na studia. Ja sam na ostatnie dziesięć pytań źle odpowiedziałem!"

-----------------------------------------------------

Niedaleko małej parafii, zbudowanej przy drodze, stoją rabin i ksiądz.

Piszą na tablicy wielkimi literami:

''KONIEC JEST BLISKI! ZAWRÓĆ, NIM BĘDZIE ZA PÓŹNO!''

Jak piszą już ostatnią literę, zatrzymuje się samochód. Wychodzi kierowca i mówi:

- Zostawcie nas w spokoju wy religijni fanatycy !

Wsiada z powrotem do samochodu, odjeżda po czym wielki huk....

BRUMBUMBUM...

Duchowni patrzą na siebie i ksiądz mówi:

-Eeee...może po prostu napisać ''Most jest zniszczony!''co?...

---------------------------------------------

Tłum chce ukamienować Marie Magdalene...

Wychodzi Jezus i mowi:

"Kto jest bez grzechu niech pierwszy rzuci kamieniem..."

Nagle z tłumu wylatuje wielki kamień i miażdży Magdalenę...

Jezus odwaraca się zdenerwowany i mówi:

"MATKA ALE TY MNIE CZASEM wkur***"

------------------------------

W pewnej wiosce spotkał bardzo sędziwego Armeńczyka i poprosił aby opowiedział mu najciekawsze historie ze swojego życia. Starzec podrapał się po głowie, a potem powiedział:

- Pewnego razu mój osioł się zgubił, więc ja i moi przyjaciele kupiliśmy trochę wódki i poszliśmy go szukać. W końcu go znaleźliśmy. Potem wypiliśmy wódkę i przelecieliśmy po kolei osła - była kupa zabawy.

Reporter doszedł do wniosku, że nie może napisać o tym artykułu więc prosi o inną historię.

Starzec zaczął opowiadać:

- Pewnego razu żona mojego sąsiada się zgubiła, więc ja i inni mężczyźni z wioski kupiliśmy trochę wódki i poszliśmy jej szukać. W końcu ją znaleźliśmy. Potem wypiliśmy wódkę i przelecieliśmy po kolei żonę sąsiada - była kupa zabawy.

Załamany reporter wytłumaczył, że nie może napisać artykułu o tych opowieściach. Poprosił starca o jakąś smutną lub dramatyczną historię.

Starzec zastanowił się chwilę i ze smutnym wyrazem twarzy zaczął

- Pewnego razu się zgubiłem...

----------------------------------

Pewnego dnia podczas odprawy zwołanej przez brygadzistę grupy budowlanej pracownicy zauważają, że brygadzista ma strasznie zapuchnięte lewe oko.

-Panie brygadzisto, na litość boską co się Panu stało ?

-To nie wasza sprawa! Do roboty!

- Ależ niech Pan będzie ludzki i odpowie.

- To od mrożonego kurczaka - odrzekł brygadzista.

- Jak to możliwe ?

- A bo stałem obok mojej żony, nagle patrzę jak schyla się do zamrażarki i wypina pupcię. I tak patrzę na jej krągłe pośladki i myślę: chyba z podniecenia oszaleję. Odsuwam jej stringi i jadę od tyłu. Jak przyjemnie!

Nagle żona odkręca się do mnie i wali mnie w łeb zamrożonym kurczakiem.

- Jak to, to ona nie lubi od tyłu ? Przecież to każda kobieta uwielbia.

- Lubi lubi, tylko nie w Tesco !

------------------------------------

Do łowiącego rybaka podpływa żaba:

-Przepraszam, panie rybaku, czy mogę usiąść na pana spławik i sobie z niego skoczyć??

-OK.

Za chwilę wypływa i te same pytanie. Rybak znowu się zgodził. Następnym razem wypływa:

-Panie rybaku, a czy mogę sobie usiąść obok pana.

-Możesz.

Po chwili nadpływa druga żaba z zapytaniem:

-Przepraszam, panie rybaku, czy mogę usiąść na pana spławik i sobie z niego skoczyć?

-Spier... . Dobrze jej powiedziałam, panie rybaku?

-------------------------

Siedzi sobie Puchatek przy ognisku i zajada pieczyste.

Widzi go Tygrysek i postanawia sie przyłączyć.

Po kilku browarach i kawałkach pieczystego, Tygrysek z żalem mówi do Puchatka:

- Wiesz Puchatku, ale ogólnie Prosiaczka to nie bardzo lubię.

- Jak ci nie smakuje, to nie jedz - odparł Kubuś Puchatek.

------------------------

Po bibce z ostrym popijaniem i "baletami", facet budzi się nad ranem w obcym łóżku. Obok niego śpi, paskudnie chrapiąc, obrzydliwe, grube babsko. Facet ostrożnie podnosi kołdrę i zamiera z obrzydzenia: wszystko ubabrane krwią...

Rad, nierad, facet wstaje i wlecze się do łazienki.

Zapala światło, staje przed lustrem i z przerażeniem dostrzega wystający mu z ust, zaklinowany między zębami sznureczek. "O Boże" - mamrocze facet niewyraźnie, "zechciej tylko sprawić, żeby to była herbata ekspresowa!"

----------------------------

Pierwszego dnia szkoly, przed rozpoczęciem lekcji, nauczycielka przedstawia nowego ucznia amerykanskiej klasie:

- To jest Sakiro Suzuki z Japonii

Lekcja się zaczyna. Nauczycielka mówi:

- Dobrze, zobaczymy jak sobie radzicie z historią. Kto mi powie, czyje to są słowa: "Dajcie mi wolność albo śmierć"?

W klasie cisza jak makiem zasiał, tylko Suzuki podnosi rękę i mówi:

- Patrick Henry, 1775 W Filadelfii.

- Bardzo dobrze Suzuki. A kto powiedział: "Państwo to ludzie, ludzie nie powinni więc ginąć"?

Znowu wstaje Suzuki:

- Abraham Lincoln, 1863 w Waszyngtonie.

Nauczycielka spogląda na uczniów z wyrzutem i mówi:

- Wstydźcie się. Suzuki jest Japończykiem i zna amerykańską historię lepiej od Was!

W klasie zapadła cisza i nagle słychać czyjś głośny szept:

- Pocałuj mnie w du**ę pieprzony japończyku

- Kto to powiedział? - krzyknęła nauczycielka na co Suzuki podniósł rękę i bez czekania wyrecytował:

- Generał McArthur, 1942 w Guadalcanal, oraz Lee Iacocca, 1982 na walnym zgromadzeniu w Chryslerze.

W klasie zrobiło się jeszcze ciszej i tylko dało się usłyszeć cichy

szept:

- Rzygać mi się chce...

- Kto to był? - wrzasnęła nauczycielka, na co Suzuki szybko odpowiedział:

- George Bush senior do japońskiego premiera Tanaki w 1991 podczas obiadu.

Jeden z naprawdę już wkurzonych uczniów wstał i powiedział kwaśno:

- Obciągnij mi druta!

Na to nauczycielka zrezygnowanym tonem

- To już koniec. Kto tym razem?

- Bill Clinton do Moniki Levinsky w 1997 roku w Gabinecie Owalnym w Białym Domu - odparł Suzuki bez drgnienia oka.

Na to inny uczeń wstał i krzyknął:

- Suzuki to kupa gówna!

Na co Suzuki:

- Valentino Rossi w Rio na Grand-Prix Brazylii w 2002 roku.

Klasa już całkowicie popada w histerię, nauczycielka mdleje, gdy otwierają się drzwi i wchodzi dyrektor:

- Cholera, takiego burdelu to ja jeszcze nie widziałem.

Na co odpowiada Suzuki:

- Leszek Miller do wicepremiera Hausnera na posiedzeniu komisji budżetowej w Warszawie w 2003 roku.

----------------------------

Autentyk, miejsce akcji: Opole

 

Czterech kumpli postanowiło się zabawić, więc spalili trochę trawki i postanowili pojeździć maluchem po mieście. Jeżdżą tak po mieście, w końcu wpadli na rondo i kręcą się na nim w kółko, żeby faza była lepsza.

No ale trochę się to im znudziło, więc dla odmiany zaczęli jeździć po tym rondzie do tyłu. W pewnym momencie łup, walnęli w drugi samochód.

Przerażeni siedzą dalej w samochodzie i nie wychodzą. Zaraz zjawiła się policja (tak to jest, jak są potrzebni to ich nie ma a tu chwila moment i już byli), blisko miała bo na następnym skrzyżowaniu jest komisariat. Chłopaki dalej stripowani siedzą w tym aucie i nie wychodzą, w końcu podchodzi do nich policjant i mówi: "Spokojnie chłopaki, nie bójcie się, koleś ma 2 promile i jeszcze mówi, że jechaliście do tyłu."

-----------------------

Pewna arystokratyczna rodzina zaprosiła na przyjęcie starego generała.

Proponują mu herbatę, ale generał odpowiada flegmatycznie: "Herbatę na

przyjęciu ? Nie, bez sensu".

Myślą dalej i wymyślają, że przysuną fotel, żeby generał sobie usiadł. Na tę propozycję generał znów flegmatycznie odpowiada : "Siedzieć, na przyjęciu, bez sensu".

I rodzina dalej wysila się czym by tu generała zadowolić. W końcu decydują, że wyślą hrabinę, żeby

zabawiła generała. Podchodzi hrabina i mówi: "Panie generale, pozwoli pan, że opowiem panu zagadkę."

Generał myśli: "Zagadka, na przyjęciu, to może mieć sens"

Hrabina: "Co to jest - małe szare w dziurze?""

Generał (po chwili namysłu) : "ch** w piździe"

Hrabina: "Nie panie generale, to mysz"

Generał: "Mysz w piździe ? BEZ SENSU"

----------------------------------------

Piękny lipcowy dzień. Las, w lesie cisza. Słychać ćwierkanie ptaszków, gdzieniegdzie przebiegnie zajączek, sarenka, w tle słychać leniwe stukanie dzięcioła.

Po prostu sielanka, idylla.

Wtem z głębi lasu wyłania się potężna chmura kurzu. Widać, że jakiś tabun przebiega rozpędzony przez las. Zające uciekają do swych nor. Zwierzęta w popłochu uciekają. Tabun biegnie z wielką prędkością przetaczając się przez las, nic nie widać, pył i kurz wszystko zasłania.

Aż wreszcie tabun dobiega do leśnej polanki. Zatrzymuje się tam. Kurz powoli opada. I nagle okazuje się, że cała polanka jest wysłana...... jeżami. Cała polanka grafitowa. Wszystkie sapią i ciężko oddychają, są zmęczone. Tylko jeden jeż, który prowadził cały tabun lekko się uśmiecha ale cały czas próbuje złapać oddech. Oddycha, oddycha, myśli, i wreszcie w zachwycie:

- O ku**a - JAK MUSTANGI...................

---------------------------------------

Wścieka żona wita w drzwiach męża, uwalanego szminką , cuchnącego alkoholem:

- Mam nadzieję, że masz jakiś dobry powód by zjawiać się w takim stanie o szóstej nad ranem ?!!

- No śniadanie, ma się rozumieć...

 

Mąż zastaje żonę z kochankiem w łóżku, długo nie myśląc wyjmuje spluwę i rozwala gościa.

- I ty się dziwisz, że nie masz przyjaciół?! - konstatuje żona

 

Po parku przechadzają się dwaj funkcjonariusze policji. Wkurzeni, bo nikogo jeszcze dziś nie złapali, nie stłukli. Ale naraz patrzą - facet wcina jabłko. Jeden mówi do drugiego:

- Ty, zobacz, je jabłko, zaraz wyrzuci ogryzek, a my go cap!

Więc gorliwi funkcjonariusze zbliżyli się do gościa, obracającego w dłoniach ogryzek.

- Co obywatel chciał zrobić z ogryzkiem?

- Jak to co? Chciałem go zjeść.

- ?

- No, tak. Nie wiecie, że kto je ogryzki ten mądrzeje?

- ??

- Niech obywatel udowodni!

- Ja wam mogę ten ogryzek tanio odsprzedać, a sami się przekonacie! Powiedzmy 2 złote.

- Ale na pewno zmądrzejemy?

- 100%.

- Dobra.

Złożyli się po złotówce i uradowani rzucili się na ogryzek. Po chwili jeden z wąskobarkowców skrobie się w głowę i mówi:

- Ej, za 2 złote to my mogli mieć ogryzków z kilograma jabłek!

- Ty, to działa!

 

Autentyk

 

Ojciec kolegi łaził sobie kiedyś po lesie. Widzi 2 m od ścieżki rozciągnięte na całą długość ciało zająca (a duże ponoć bydle było). Tak się zastanawiał, czy by go sobie jako dziczyznę nie zabrać do domu... Myśli, że to może od jakiejś choroby padło, może się rozkłada....

Sprawdził - kopnął truchło, żeby obrócić.

W tym momencie zając wyskoczył dobre 1,5 m w górę i spier... tak, że ściółka się omal nie zapaliła.

Ojciec kolegi poleciał z wrażenia na plecy i przez 10 min się nie podniósł, bo się bał zawału.

Chciałbym widzieć minę jednego i drugiego.

--------------------------------------

Pewien facet wraca do domu z pracy i znajduje żonę w przedpokoju ze

spakowaną walizką.

- Co tu się dzieje? - pyta mężczyzna.

- Odkryłam, że mogę zarabiać po 100 zł robiąc to samo, co z Tobą robię za

darmo, więc Cię opuszczam.

Mężczyzna rusza do sypialni i po jakimś czasie także wychodzi ze spakowaną

walizką. Kobieta, która jeszcze nie opuściła domu, zwraca się do męża

zaskoczona:

- Po co ci ta walizka?

- Idę z Tobą. Jestem ciekawy, jak przeżyjesz za 200 złotych miesięcznie.

 

* * *

 

Pani przedszkolanka pomaga dziecku założyć wysokie, zimowe botki. Szarpią

się, męczą, ciągną... Jest! Weszły! Spoceni siedzą na podłodze, a dziecko

mówi:Ale założyliśmy buciki odwrotnie...

Pani się patrzy: faktycznie, lewy na prawy. No to je ściągają, mordują się,

sapią Uuuf, zeszły. Wciągają je znowu, sapią, ciągną, nie chcą wejść...

Uuuf. weszły. Pani siedzi, dyszy a dziecko mówi: Ale to nie moje buciki...

Pani ugryzła się w język, znów się szarpią z butami... Zeszły.

Na to dziecko: To buciki mojego brata, i mama kazała mi je nosić...

Pani zacisnęła ręce mocno na szafce, odczekała aż się przestaną trząść,

przełkneła ślinę i znów pomaga wciągać buty. Tarmoszą się, wciągają, silą

się... Weszły. No dobrze - mówi pani - a gdzie są twoje rękawiczki? Mam je schowane w bucikach!

 

* * *

 

Wraca facet póznym wieczorem do domu nawalony jak stodola. Wchodzi cicho do sypialni,

widzi nogi wystajace z pod koldry, kleka, caluje, wsuwa leb pod koldre, caluje coraz wyzej,

w koncu robi to co (Ty wiesz, a ja rozumiem). Jak skonczyl pedzlowac, wylazi z lózka i idzie do kuchni,

bo poczul glód. Wchodzi i widzi w kuchni siedzaca zone.

-Co ty tu robisz!?!!??!!

-Ciiicho, bo mamusie obudzisz.

 

* * *

 

Ksiadz i zakonnica podrozowali przez pustynie na wielbladzie.

Trzeciego dnia wielblad nagle padl martwy. Po dlugiej chwili milczenia ksiadz powiedzial:

- Czy moglabys zrobic cos dla mnie, skoro i tak nie przezyjemy wiecej niz dzien, dwa?

- Oczywiscie, ojcze.

- Nigdy nie widzialem kobiecego biustu, czy moglbym zobaczyc twoj?

- Dobrze, nic mi sie nie staloby.

Siostra zdja habit ku uciesze ksiedza, ktory skomplementowal, ze ma piekne piersi.

- Czy moglbym ich dotknac? - Siostra zgodzila sie, ksiadz popiescil je przez chwile.

- Ojcze, czy moge sie o cos zapytac?

-Tak, siostro?

- Nigdy nie widzialam meskiego penisa. Czy moglbys mi pokazac swojego?

- Naturalnie - odpowiedzial ksiadz zdejmujac swoje ubranie.

- Och, ojcze, czy moge go dotknac? - Ojciec zgodzil sie i po kilku minutach dostal poteznej erekcji.

- Siostro, czy wiesz, ze jesli wloze penisa w odpowiednie miejsce, moge stworzyc zycie?

- Czy to prawda, ojcze?

-Tak, to prawda, siostro.

- Wiec wsadz go w du*e wielbladowi i uciekajmy z tej pustyni!

 

* * *

 

Para wybrała się na zimowe ferie do małego, romantycznego domku gdzie? w

górach. On od razu poszedł do drewutni po drwa do kominka. Po powrocie

krzyczy:

- Kochanie, jak strasznie zmarzły mi ręce!

- Włóż je między moje uda i ogrzej - odpowiada ona czule.

Jak powiedziała, tak zrobił i to go rozgrzało. Zjedli obiad i on poszedł

narąbać jeszcze trochę drewna. Po powrocie woła:

- Kochanie, ależ mi zimno w ręce!

- Włóż je między moje uda i ogrzej - odpowiada ponownie dziewczyna.

Nie trzeba mu było dwa razy powtarzać. Po kolacji chłopak udał się po

zapas drewna na całą noc. Ledwo wrócił, od razu woła:

- Jejku, jejku, kochanie, jak mi zimno w ręce!

- Ręce, ręce! - nie wytrzymuje dziewczyna. - A uszy to ci nie marzną?

 

* * *

 

Dwóch zawianych gości chciało napić się drinka, ale mieli ze sobą tylko kilka złotych. W końcu jeden z nich proponuje:

- Złóżmy się i kupmy sobie hot doga.

- Hot doga? Ja chce drinka!

- Zrobimy tak: kupimy hot doga, wyjmiemy z niego parówkę i przymocuje ja sobie do rozporka. Pójdziemy do baru, zamówimy drinki, wypijemy. Kiedy przyjdzie do płacenia, ty uklękniesz i zaczniesz ssać parówkę, tak jakbyś robił mi laskę. Barman nas wyrzuci i nie będziemy musieli płacić. I tak zrobili. Zamówili dwie whisky, wypili, odegrali scenkę i barman ich wyrzucił. Odstawili ten numer w 19 barach.

- Wiesz co? - mówi w końcu drugi facet.

- Zamieńmy się rolami, bo mnie juz kolana bola...

- Myślisz, ze jesteś w gorszej sytuacji ode mnie? Stary, ja zgubiłem parówkę w trzecim barze...

 

* * *

 

Kobieta w widocznej ciąży przychodzi do lekarza i pyta:

- Panie doktorze, ja mam... to znaczy mój mąż chciałby wiedzieć...

- Rozumiem, rozumiem - przerywa jej lekarz. - Aż do bardzo zaawansowanej ciąży można bezpiecznie uprawiać seks.

- Nie, nie o to chodzi. On chciałby wiedzieć, czy wciąż mogę rąbać drewno.

 

* * *

 

Przychodzi zaba do baru w stroju roboczym.

Uwalona cementem, wapnem, farba Podchodzi do baru:

Piwko prosze. Wali cale piwo, wyciera zabie usta i wychodzi. Facet obserwuje ja i sobie mysli: Kurde swietny material dla mojego kumpla, dyrektora cyrku Nastepnym razem czekaja obydwaj.

Przychodzi zaba do baru w stroju roboczym. Uwalona cementem, wapnem, farba wali piwko Dyrektor ja wola i proponuje prace w cyrku...

Zaba: Cyrk to taki namiot z materialu?

Dyrektor: tak, tak !!

Zaba: I tam sa drewniane lawki?

D: Tak !!

Z. Konstrukcja metalowa?

D:Tak!!

Zaba: To po ch .. Wam murarz?!?!?!?!?!

------------------------------------------

Pewnego razu do wojska stacjonującego na pustyni przyjechał generał, no i pyta żołnierza, jak tam jego życie seksualne, a on mówi:

- No niby do miasta daleko, ale mamy taką starą wielbłądzicę, więc nie ma problemu.

Pyta drugiego, a on też odpowiada mu to samo, pyta trzeciego, a ten znowu odpowiada mu to samo. W końcu generał kazał się zaprowadzić do tej wielbłądzicy.

Wychodzi od niej po półgodziny i mówi:

- No, ta wasza wielbłądzica jest stara, ale jeszcze może być.

- Jasne, że może być - odpowiadają żołnierze - do miasta zawsze można dojechać.

-----------------

W Irlandii pewien "byznesmen" wpadł na genialny pomysł. Wykupił reklamę, że ma do sprzedania super wibratory, model z pełnym użytkowaniem, pięciobiegowy itd. Cena okazyjna, mniej więcej połowa ceny podobnych modeli. Oferta ważna do wyczerpania zapasów. Wysyłka po wpłaceniu wyznaczonej sumy na konto bankowe. Wpłynęło do niego około 10 tysięcy zamówień. Wtedy zaczął do wszystkich zamawiających wysyłać list, że niestety, ale zapas się

wyczerpał, wiec, jako zwrot pieniędzy przysyła załączony czek, do realizacji w banku. Dowcip polegał na tym, ze na czeku było napisane, kto, jaki adres,

oraz ze jest to zwrot pieniędzy za zakup super wibratora....tu następował dokładny opis katalogowy. Gość liczył na to, że babki będą krepowały się

iść do banku, po w sumie niewielką kwotę, ujawniając co kupowały. Miał tylko 3% zwrotów. A pod względem prawnym był nie do ruszenia.

A mówi się, że to Polak potrafi...

Share this post


Link to post
Share on other sites
Kudlacz

- Ile bedzie kosztowal przejazd pana samolocikiem do Edynburga? - pyta szkockie malzenstwo.

- Moge was przewiesc za darmo, jesli podczas lotu nie powiecie ani slowa!

Juz po wyladowaniu pilot ktory w czasie lotu wykonywal rozne karkolomne akrobacje gratuluje Szkotowi:

- No, musze przyznac ze jeszcze zadnemu z moich pasazerow nie udalo sie zachowac milczenia w czasie lotu!

- A wie pan - przyznaje Szkot - ze w pewnym momencie chcialem krzyknac!

- W jakim?

- Kiedy moja zona wypadla z samolotu!

 

Kontrola Legalnosci Pracy wypytuje w Holandii Polaka:

- Mowi pan po holendersku?

- Tak, troche.

- A ma pan pozwolenie na prace?

- Oczywiscie mam.

- A pana kolega tam w pomidorach tez ma?

- Naturalnie tez ma.

- Moglby pan go zawolac?

- Oczywiscie. JOZEEEEK!!! SPI**DALAJ!!!

 

Wrocily dzieci z wakacji na wsi. Jedno z nich opowiada:

- Mamusiu, widzielismy taaaka gruba swinie, jeszcze grubsza niz ty! Matka posmutniala i zaczela poplakiwac. Widzac to podeszlo mlodsze z nich, coreczka, i mowi:

- Nie placz mamusiu, to nie prawda - nie ma grubszej swini od ciebie...

 

- Co sie tak cieszysz, stara?

- Leszek od wojska sie wywinal.

- Super. Zaplaciliscie lekarzowi?

- Nie, do wiezienia idzie.

 

- Pijesz albo prowadzisz, wybor nalezy do Ciebie.

- Nie mam prawka, nie mam wyboru.

 

Monopolowy. Zul do zula:

- Patrz, wodka - 120 zlotych za flaszke!!!

- To dla abstynentow.

 

News dnia: Grupa naukowcow z Podlasia zdobywa rynek nowa usluga - "Tani internet poczta lotnicza".

 

Dosyc mam zycia w przeciagu. Znow dostalem pismo: - w przeciagu 7 dni...

 

Byl Hamlet, byl Makbet ale przy Kaluznym to wszystko nic. To dopiero byl dramat

 

W zyciu kazdego mezczyzny przychodzi czas, gdy trzeba kupic czyste skarpetki.

 

- Dlaczego na trybunach pilkarskich zakazano robienia "meksykanskiej fali"?

- Bo trzy blondynki utonely

Share this post


Link to post
Share on other sites
APROPO

Przychodzi down na basen, ratownik jak go zobaczył od razu wypędził go z basenu, twierdząc, że nie będzie brał za niego odpowiedzialności. Tak się działo kilka dni, aż w końcu ratownik wpuścił downa, jako ze nie było nikogo innego na basenie. Down wskakuje do wody, i zaczyna sadzić długości, po 30, wychodzi na brzeg i zaczyna sie ubierać. Ratownik z koparą na poziomie kolan podchodzi do niego i pyta:

-Stary, gdzie ty sie nauczyłeś tak pływać?

-Aaaa, wiesz, jak byłem mały to mnie stary brał na łódke, wypływaliśmy na środek jeziora, wrzucał mnie do wody i odpływał.

-Uuuuuu, to przejebane miałeś...

-Przejebane?! Przejebane to sie było z worka wydostać

Share this post


Link to post
Share on other sites
Kudlacz

Po dlugiej, upojnej nocy on zauwaza na jej nocnym stoliku zdjecie faceta. Zaczyna sie niepokoic:

- Czy to jest twoj maz? - nerwowo pyta.

- Nie gluptasie - odpowiada przytulajac sie do niego.

- A wiec to twoj chlopak?

- Nie, nie, cos ty!

- Wiec to twoj brat, tak?

- Nie, nie - odpowiada delikatnie gryzac go w ucho.

- A wiec kto to jest?

- To ja... przed zabiegiem chirurgicznym.

 

W armii rosyjskiej postanowiono wprowadzic zmiany:

- Teraz bedziecie - mowi dowodca - zmieniac codziennie koszule. Tak jak w armii amerykanskiej.

- No to trzeba bedzie ustalac kto z kim...

 

We wsi soltys zebral wszystkich mieszkancow i mowi:

- Zebralem was wszystkich, bo mamy problem: piekarz w naszej wsi pieczeokropne pieczywo, smieja sie z nas wszystkie okoliczne wsie i roznioslo siepo calej gminie... Czy macie jakies pomysly?

Na to wstaje kowal:

- Tak, kowalu?

- To moze ja przywale piekarzowi?

- Siadaj kowal. Piekarza mamy jedynego we wsi - chleb kiepski - ale jest... Czy sa jakies inne pomysly?

Ponownie wstaje kowal:

- Tak, kowalu?

- To moze ja przywale stolarzowi? Mamy dwoch!

 

Dzwoni telefon w jednostce:

- Pan major Zaremba?

- Tak...

- Jest pan kawal ch**a i skur**syna!!!

- Kto mowi?

- Wszyscy tak mowia!!!

 

Jasio spoznil sie do szkoly.

- Bo moj dziadek, ten co lubil zartowac, nie zyje - wyjasnil Jasio na pytanie nauczycielki o powod spoznienia.

- Ojej, jak to sie stalo? - zmartwila sie nauczycielka.

- Palilo sie u nas.

- I co, zginal w pozarze?

- Nie, on taki figlarz byl, wyskoczyl - odpowiedzial Jasio.

- Zabil sie?

- Przeciez mowie, ze on zartownis byl - strazacy rozciagneli taka plachte, on na nia zeskoczyl i wskoczyl z powrotem.

- I co, zginal w pozarze?

- Niee, figlarz byl, wyskoczyl z powrotem.

- I wtedy sie zabil?

- Mowie przecie - plachta byla, zeskoczyl na nia i wskoczyl z powrotem.

- I zginal w pozarze?

- Ojej, pani nic nie rozumie, on taki figlarz byl, znowu wyskoczyl!

- No to czemu nie zyje?

- Bo sie w koncu strazacy zdenerwowali i go zastrzelili.

 

W czasie mszy proboszcz zbiera na ofiare. Widzi, ze kobieta ma odlozona duza sume pieniedzy w ksiazeczce, podchodzi do niej, a ona nic nie wrzuca.

- Jak to moje dziecko, nie wesprzesz kosciola?

- Ale, prosze księdza, ja mam odlozone na fryzjera...

- Matka Boska nie chodzila do fryzjera!

- Pan Jezus tez nie jezdzil mercedesem.

Share this post


Link to post
Share on other sites
APROPO

Dwie siostry zakonne, Matematyka i Logika, przechadzają się po parku blisko

zakonu. Jest późno i zaczyna się ściemniać.

- SM: zauważyłaś tego mężczyznę, który nas śledzi? Kto wie,czego chce od

nas...

- SL: to logiczne chce nas zgwałcić.

- SM: o Boże, o Boże, zbliża się do nas dogoni nas za 5 min i 18". Co robimy

- SL: jedyne logiczne rozwiązanie to przyspieszyć kroku.

- SM: o Boże, o Boże, to nic nie dało.

- SL: Oczywiście, logicznie rzecz biorąc on także przyspieszył.

- SM: o Boże, o Boże, dystans się zmniejszył, dogoni nas za 1 min i 44"

- SL: jedyne logiczne rozwiązanie, to sie rozdzielić: ty idź na

prawo ja na lewo. Logicznie rzecz biorąc,nie może iść za obiema.

Mężczyzna decyduje się iść za siostrą Logika.

Siostra Matematyka dociera do zakonu cała i zdrowa, ale, bardzo

zaniepokojona o druga, która wraca kilka minut później.

- SM: siostro Logiko, o Boże dzieki, o Boże Opowiadaj,

opowiadaj

- SL: logicznie rzecz biorąc mężczyzna mógł iść tylko za jedną z nas i

wybrał mnie.

- SM: (trochę wkurzona) tak, tak wiem, a potem

- SL: zgodnie z zasadami logiki, ja biegłam coraz szybciej i tak

samo robił on

- SM: tak, tak, a potem

- SL: zgodnie z logiką, dogonił mnie.

- SM: o Boże, o Boże i co zrobiłaś

- SL: jedyną logiczną w tej sytuacji rzecz: podciągnęłam habit do góry!

- SM: o Boże, o mój Boże! a on?

- SL: zgodnie z zasadami logiki: opuścił spodnie!

- SM: o Jezus Maria! I co się stało

- SL: logiczne Siostra z podkasanym habitem biegnie szybciej niż mężczyzna z

opuszczonymi spodniami

A WY WSZYSCY, KTÓRZY MYŚLICIE O ŚWIŃSTEWKACH...... PIĘĆ ZDROWASIEK

Share this post


Link to post
Share on other sites
APROPO

Stary Żyd dawał do gazety nekrolog po swojej żonie i spytał o cenę.

- Do pięciu wyrazów za darmo.

- Noo... to niech będzie: "Zmarła Zelda Goldman".

- Ma Pan jeszcze dwa słowa do dyspozycji.

- To niech będzie - "Zmarła Zelda Goldman, sprzedam Opla"

 

Wielki, ogromny, wielopiętrowy supermarket, w którym kupicie wszystko. Szef przyjmuje do pracy nowego sprzedawcę, dając mu jeden dzień okresu próbnego żeby go przetestować.

Po zamknięciu wzywa szef nowego sprzedawcę do biura:

- No to ile dziś zrobił pan transakcji? - pyta sprzedawcę.

- Jedną, szefie.

- Co? Jedną?! Nasi sprzedawcy mają średnio od sześćdziesięciu do siedemdziesięciu transakcji w ciągu dnia! Co pan robił przez cały dzień? A właściwie to ile pan utargował?

- Trzysta osiemdziesiąt tysięcy dolarów.

Szefa zatkało.

- Trzy... sta osiem... dziesiąt tysięcy? Na Boga, co pan sprzedał?!

- No, na początku sprzedałem mały haczyk na ryby...

- Haczyk na ryby? Za trzysta osiemdziesiąt tysięcy?

- Potem przekonałem klienta żeby wziął jeszcze średni i duży haczyk. Następnie przekonałem go, że powinien wziąć jeszcze żyłkę. Sprzedałem mu trzy rodzaje: cienką, średnią i grubą. Wdaliśmy się w rozmowę. Spytałem gdzie będzie łowić. Powiedział, że na Missouri, dwadzieścia mil na północ. W związku z tym sprzedałem mu jeszcze porządną wiatrówkę, nieprzemakalne spodnie i rybackie gumowce, ponieważ tam mocno wieje. Przekonałem go, że na brzegu ryby nie biorą, no i tak poszliśmy wybrać łódź motorową. Spytałem go jakie ma auto i wydusiłem z niego, że dość małe aby odwieźć łódź, w związku z czym sprzedałem mu przyczepę.

- I wszystko to sprzedał pan człowiekowi, który przyszedł sobie kupić jeden, jedyny haczyk na ryby?!

- Nieee. On przyszedł z zamiarem kupienia podpasek dla swojej żony. Zaproponowałem mu, że skoro w weekend nici z seksu to może pojechałby przynajmniej na ryby...

 

Kolega z klasy powiedział Jasiowi, że wymyślił dobry sposób na szantażowanie dorosłych:

- Mówisz tylko "Znam całą prawdę" i każdy dorosły głupieje, bo na pewno ma jakąś tajemnicę, której nie chciałby ujawnić...

Podekscytowany Jasio postanowił wypróbować świeżo zdobytą wiedzę w domu. Podchodzi do mamy i mówi:

- Znam całą prawdę.

I... dostał 50 złotych z przykazaniem, żeby nic nie mówił ojcu. Zachwycony biegnie szybko do ojca i mówi:

- Znam całą prawdę.

I dostał 100 złotych z zastrzeżeniem, żeby nic nie mówił matce. Rozochocony Jaś postanowił więc wypróbować nową metodę również na kimś spoza rodziny. Nadarzyła się okazja, kiedy listonosz przyniósł pocztę.

- Znam całą prawdę! - mówi z szelmowskim uśmiechem Jasio.

Listonosz pobladł, poczerwieniał, rzucił listy na ziemie, rozłożył ramiona i wzruszonym głosem wyszeptał:

- W takim razie uściskaj tatusia...

Share this post


Link to post
Share on other sites
Kudlacz

hahahahahahahahahahaha usciskaj tatusia :P:P:P:P:P podniesie mnie ktos z podlogi ??????????

 

[ Dodano: 2005-05-03, 15:28 ]

Szczyt bezczelnosci:

Zadzwonic do Constara i zapytac gdzie na ich stronie www jest przyciskodswiez.

 

Malzenstwo swietuje 25 rocznice slubu.

- Musze ci kochanie cos wyznac - mowi maz - jestem daltonista...

- I ja chcialabym cos ci wyznac - mowi zona - nie jestem z Rzeszowa,jestem z Mozambiku...

 

W moldawskiej restauracji podchodzi kelner do goscia i pyta:

- Kawa czy herbata?

- Kawa! - odpowiada gosc.

A na to kelner:

- Nie zgadles pan. Herbata.

 

Zona robi wyrzuty mezowi:

- Obiecales mi, ze staniesz sie innym czlowiekiem. A ty wciazpijesz!

- Naprawde stalem sie innym czlowiekiem, tylko ze on tez pije...

 

Nauczycielka mowi do ucznia:

- Jasiu, nie wolno ci palic papierosow - przeciez jestes dopiero w3-ciej klasie.

- Tak, prosze Pani, ale Lepper jak byl w 3-ciej klasie to juz palil.

- Owszem, Jasiu, ale Lepper mial juz wtedy skonczone 18 lat!

 

Do wlasciciela klubu Go-Go przychodzi dziewczyna:

- Ja w sprawie ogloszenia, chcialabym sie zatrudnic.

- Tanczylas juz?

- Troche, w szkole.

- Pokaz cycki.

Dziewczyna bez zbednych ceregieli podnosi bluzke.

- Dobra, wejdz na podest i zatancz przy rurce.

Po czterdziestu minutach wygibasow:

- Nie nadasz sie, za malo, ten no, wyrazu.

- A ja jeszcze na komputerze umiem.

- Co tu ma komputer do rzeczy?

- Bo ja bym chciala w ksiegowosci pracowac.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Kudlacz

ZNAMIONA SUKCESU na poszczególnych etapach życia

4 lata - nie sikać w majtki

12 lat - mieć przyjaciół

18 lat - posiadać prawo jazdy

20 lat - uprawiać seks

35 lat - dużo zarabiać

60 lat - uprawiać seks

70 lat - posiadać prawo jazdy

75 lat - mieć przyjaciół

80 lat - nie sikać w majtki

 

[ Dodano: 2005-05-05, 08:43 ]

ile biegow ma francuski czolg??? 6 do tylu, jeden do przodu

a po co jeden do przodu??? na wypadek gdyby wrog zaatakowal od tylu :lol:

 

przychodzi maz do domu i mowi:

-Helena, pakuj sie! Wygralem w totolotka!!!

-co? wyjezdzamy?

-nie, wypier...!!!

 

W jednej celi siedzi: zoofil, pedofil, sadysta i masochista

zoofil mowi

-aleeee bym sobie wydymal kota!

na to pedofil:

-no, a zeby jeszce byl mlody...

sadysta dodaje:

-a zebysmy mu jeszcze nozki polamali

a siedzacy w kacie masochista:

-MIAUUUUU

 

siedza 2 gluche golebie na galezi i jeden mowi:

-pocaluj mnie w d***

drugi

-a ty mnie w d***!!!

 

wrocil maz po pracy do domu, usiadl w fotelu i czyta gazete. przychodzi do niego zona i mowi:

-misiu, powiedz mi cos milego...

maz nic. zero reakcji, dalej czyta. zona dalej probuje:

-no kotku... no chociaz kilka ladnych slowek...

maz nieco zdenerwowany ale nie przestaje czytac, zona nie daje za wygrana:

-kochanie! no powiedz do mnie cos slodkiego!

maz wkurzony:

- MIOD DO K.... NEDZY I ODPIER... SIE!!!!!!!!!!!!!!!! :lol:

Share this post


Link to post
Share on other sites
marecek

Koleżanka mnie dziś tym zabiła:

image002s.jpg

:lol:

Share this post


Link to post
Share on other sites
AniracK

hihihihihi :P

 

a moze nowa wizualizacja idei? Otylia Jedrzejczak wymieka. I kropka . :D

 

phot00175um.th.jpg

Share this post


Link to post
Share on other sites
Madness

AniracK mocne zdjęcie :lol:

Oaza spokoju to moja domena w pracy :P

Share this post


Link to post
Share on other sites
AniracK

Barman zwraca uwagę kelnerowi:

- Kiedy wreszcie przestaniesz wyrzucać pijanych klientów na zewnatrz??

- Przecież nawalonych się wyrzuca z lokalu.

- Ale k*** nie w WARSIE!!!

 

 

 

Zakonnica w barze:

- Sete czystej poproszę.

Barman się tak popatrzył, ale nic, nalał. Po chwili zakonnica:

- Sete czystej poprosze.

Barman zdziwiony, co to druga seta? ale nic leje. Po chwili zakonnica:

- Sete, jeszcze jedna.

Na to barman nie wytrzymał:

- Ależ siostro, czy to wypada.

Na co zakonnica:

- Ja to wszystko z miłosierdzia ludzkiego, bo nasza matka przełożona klasztoru ma od dwóch tygodni zatwardzenie, a jak mnie w takim stanie zobaczy, to się chyba zesra..

 

:lol: :lol: :lol: :P

Share this post


Link to post
Share on other sites
AniracK

:D

 

W dyskotece. Koles podchodzi do panienki.

- Tańczysz?

- Tańczę, spiewam, gram na gitarze.

- Co ty pleciesz?

- Plotę, wyszywam, lepię garnki...

Share this post


Link to post
Share on other sites
marecek

niezły dowcip:

sciezkarowerowa5du.th.jpg

 

:lol: :lol:

Share this post


Link to post
Share on other sites
marecek

Klasyfikator napojów alkoholowych w swiecie informatyków:

 

0.1 l - demo

0.25 l - trial version

0.5 l - personal edition

0.7 l - professional edition

1.0 l - network edition

1.75 l - enterprise

3 l - for small business

5 l - corporate edition

wiadro - home edition

"klin" - Service pack

rosół - Recovery tool

zakaska - plugins

bimber - shareware

wynalazki (typu autowidol, denaturat) - open source

alkohol metylowy - scrensaver (black windows)

zgon, urwany film - Denial of Service

 

:twisted:

Share this post


Link to post
Share on other sites
Geciu

Modlitwa codzienna

Panie!

Daj mi siłę

- do akceptowania rzeczy, których nie mogę zmienić,

- odwagę do zmiany rzeczy, których nie mogę zaakceptować,

- i mądrość, abym ukrył ciała tych, którzy mnie dzisiaj wkurwili.

Spraw,

abym uważał,

czy palce, które przydeptuję dziś,

nie są połączone z dupami,

w które może będę musiał włazić jutro.

Pomóż mi zawsze dawać z siebie w pracy 100%....

- 12% w poniedziałek

- 23% we wtorek

- 40% w środę

- 20% w czwartek

- 5% w piątek

I pomóż mi pamiętać.....

Kiedy mam naprawdę zły dzień

i zdaje mi się, że wszyscy dookoła chcą mnie wkurwić,

niech nie zapomnę,

że do zrobienia smutnego grymasu potrzeba aż 42 mięśni,

a tylko 4 do wyprostowania środkowego palca i powiedzenia

im, że mogą mi skoczyć!

Share this post


Link to post
Share on other sites
marecek
niech nie zapomnę,

że do zrobienia smutnego grymasu potrzeba aż 42 mięśni,

a tylko 4 do wyprostowania środkowego palca i powiedzenia

im, że mogą mi skoczyć!

codziennie mijam ten tekst wchodząc do pracy :D :D :lol:

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest kozapda

WYWIAD JEST AUTENTYCZNY!

>

>

> Wywiad z rzecznikiem wrocławskiego MPK:

> Joanna Banas: - Dlaczego pasażer waszego tramwaju nie może przesiąść się z wagonu do wagonu?

> Janusz Rajces, rzecznik wrocławskiego MPK:

> - Może, tylko musi skasować drugi bilet.

>

> - Jak to? Przecież nadal jedzie tym samym tramwajem i ma

> bilet.

> - Regulamin przewozowy mówi wyraznie: bilet jest ważny w

> tym wagonie, w którym został skasowany.

>

> - Przepis przepisem, ale staram się zrozumieć jego sens.

> Tak naprawdę, dlaczego nie mogę zmienić wagonu?

>

> - Przebiec na czerwonym też pani może, tyle ze ryzykuje

> pani wypadkiem albo mandatem. A tutaj ryzykuje pani, że

> złapie ją kontroler.

>

> - Ale przechodzenie na czerwonym jest niezgodne z prawem,

> a przesiadanie się z wagonu do wagonu nie.

>

> - Jakby się ludzie tak przesiadali, to kontrolerom byłoby

> trudno pracować.

>

> - Czyli wygoda kontrolerów ma być argumentem?

>

> - Argumentem jest przepis. A poza tym, jeśli kupuje pani

> bilet na pociąg, to, chociaż do Gdańska jedzie i 15.30, i

> o 18.15, to pani ma bilet tylko na ten o 15.30.

>

> - Przepraszam, ale tylko jeśli to miejscówka, a u nas

> jakoś w tramwajach ich nie ma.

>

> - A po co w ogóle się przesiadać?

>

> - Przecież są sytuacje, kiedy trzeba się przesiąść, na

> przykład, gdy w naszym wagonie jadą pijani, agresywni

> ludzie.

> - O tak, uciec jest najprościej, a przecież trzeba

> zainterweniować.

>

> - Szczególnie, gdy się jedzie na przykład z małym

> dzieckiem?

>

> - Nie ma powodu, by zmieniać wagon. Można, podejść do

> motorniczego, a on już wie, co robić.

>

> - Ale przecież w drugim wagonie nie ma motorniczego...

>

> - No właśnie, on przestrzega przepisu. Nie ma go w drugim

> wagonie, bo nie może przejść, gdyż też musiałby skasować bilet.

>

> - To jak interweniować, jeśli jest się w drugim wagonie,w

> ktorym nie ma motorniczego?

>

> - Przejść do pierwszego i skasować bilet...

>

> - Skasować bilet?!

>

> - Oczywiście. Przepis jest wyraźny.

>

> - Czy motorniczy przejdzie do drugiego wagonu i interweniuje?

>

> - Jeśli skasuje mu Pani bilet, to tak.

>

> - Ja mam kasować bilet za motorniczego?!

>

> - Oczywiście, przecież mówiłem Pani, że motorniczy nie

> przechodzi, bo musiałby kasować bilet. Jeśli chce Pani

> interwencji, to musi Pani mieć dodatkowy bilet dla

> motorniczego, a najlepiej dwa, żeby mogł wrocić do

> pierwszego wagonu.

>

> - A po co będzie jeszcze przechodził?

>

> - Jak to po co? Ktoś musi kierować tramwajem!

>

> - To nie może po prostu przejść jak człowiek?!

>

> - Proszę Pani, przecież przepis wyraźnie mówi, że bez

> skasowania dodatkowego biletu nie można przechodzić...

> Poza tym motorniczy to nie jakiś człowiek, a motorniczy. To

> zasadnicza różnica!

>

> - Wie Pan, to ja wolę zostać w tym pierwszym wagonie i

> nie interweniować...

>

> - No widzi Pani, od razu mowiłem: po co przechodzić i

> robić zamieszanie...

Share this post


Link to post
Share on other sites
Kudlacz

o ja pier***** dobrzr ze w lodzi czegos takiegonie ba bo sa bilety czasowe i ja jednym bilecie mozesz smigac ile chcesz i jakim chcesz srodkiem transportu czy to autobus czy tez tramwaj byle tylko zmiescicsie w czasie np. 30 min :P:P

 

poza tym ten koles to jakis niezly laps: P:P

Share this post


Link to post
Share on other sites
Sparkling Cocktail

Ja mam naszczeście roczny nie widoczny ...

 

Jak mnie złapią to mówie tak :

 

Ja:

Ile mam Pan od Złapanego ??

 

On

 

30 ... złotych ....

 

Ja

 

To ma Pan tu 35 i zapomnijmy o sprawie ...

 

On:

Ok ...

 

 

Dziękuje ...

 

 

A i tak sobie odjeżdze te 30 złotych ...

 

Nie lubie komunikacji miejskiej .... choc czesto nia jezdze.... Ludzie sie nie myją śmierdzą ... Jak siadam na fotel to zawsze dokładnie go oglądam upewnijąc sie ze nikt wcześcniej nie uddał na niego moczu ... co jest powszechne ....

Jak MZK chce zarobic to powinni sie wziąśc za robote ...

 

Kontroler w kazdyn autobusie tramwaju ... i jednocześcnnie kierwoca w jeden osobie ... tak jak jest w Angli . wtedy kazdy kasuje nie ma opcji ...

 

BEjów brudasów... powinni nie wpuszać ....

Share this post


Link to post
Share on other sites
AniracK

a ja czasem jezdze... jak musze (bo np :zdrowko: ) albo wtedy korzystam z czyichś innych srodkow lokomocji... albo z wlasnego buta ;):P

 

ale wywiad konkretny :D:D:D:D

 

a tu o BARBIE:

 

 

Zapracowany tatuś wraca późną porą samochodem z pracy. Spieszy się do domu, gdy nagle przypomina sobie, że jego córeczka ma właśnie urodziny. Skręca więc szybko do najbliższego sklepu z zabawkami. Podchodzi do sprzedawcy i pyta o jakąś ładną lalkę.

- Mamy "Barbie na wakacjach" za 19,99, "Barbie idzie na bal" za 19,99, "Barbie zostaje projektantką mody" za 19,99 oraz "Barbie się rozwodzi" za 399 dolarów.

Lekko zdezorientowany ojciec pyta:

- Dlaczego ta ostatnia lalka jest taka droga?

- Bo Barbie, która się rozwodzi, idzie razem z domem Kena, meblami Kena, samochodem Kena i jachtem Kena.............

Share this post


Link to post
Share on other sites
APROPO

'Wczoraj podczas wizyty u teściów ponownie miałem przyjemność zakosztować

towarzystwa mojej 5-letniej szwagierki. Kiedy mieliśmy się już żegnać,

dziewuszka ta podstępnie wyłudziła ode mnie złotówkę przeznaczoną na

lizaka, loda czy jakieś inne słodycze.

- No to daj teraz Marcinowi buzi na do widzenia - jęła ją nagabywać

starsza siostra

- Ja chcę najpierw loda, a potem dopiero buzi - oświadczyła stanowczo

małolatka

Odpowiedź, która nasunęła mi się natychmiast, ominęła szerokim łukiem

mózg i samodzielnie wyskoczyła z gardła:

- Będzie z Ciebie kiedyś wspaniała kobieta, Kamilko...

Teraz nie wiem czy jeszcze kiedyś mnie zaproszą..

Share this post


Link to post
Share on other sites
AniracK

:lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol:

 

a myslisz ze wszyscy obecni zaskoczyli o co chodzi (glebszy sens tej wypowiedzi?) :D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D :))) :))) :))) :)))

 

musze to puscic dalej :D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D

 

booooo onaaaa rrrrrrrrrrrrrrobilodamu bo lubi..... musze gdzies wrzucic tą piosenkę :D

Share this post


Link to post
Share on other sites
ziolo
Ja chcę najpierw loda, a potem dopiero buzi - oświadczyła stanowczo

małolatka

Odpowiedź, która nasunęła mi się natychmiast, ominęła szerokim łukiem

mózg i samodzielnie wyskoczyła z gardła:

- Będzie z Ciebie kiedyś wspaniała kobieta, Kamilko...

Teraz nie wiem czy jeszcze kiedyś mnie zaproszą..

 

 

SZACUNECZEK ZA TEXCIK :) ;-)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest kozapda

Oto komunikat wygłaszany do pasażerów przez kapitana jednej z tanich linii lotniczych, która zamierza wkrótce zdobyć polski rynek cenami nie do pobicia. Usiądź wygodnie i wyobraź sobie, że za chwilę twój samolot ma startować, a ty słyszysz:

 

Dzień Dobry Państwu.

 

Mówi wasz kapitan witając was na pokładzie samolotu Nigeria Airways. Przepraszamy za czterodniowe opóznienie spowodowane złą pogodą, oraz moimi nadgodzinami w piekarni.

 

Lot nr 126 do Lagos. Lądowanie w Lagos nie jest gwarantowane, ale na pewno skończymy gdzieś na południu. Jeśli macie państwo szczęście może nawet w waszej wiosce.

 

Nigeria Airways jest jedną z najbezpieczniejszych linii świata. Do tego stopnia, że nawet terroryści boją się z nami latać. Z wielką przyjemnością informuję, iż od początku naszej działalności ponad 50% naszych pasażerów dotarła na miejsce przeznaczenia.

 

Jeśli silniki wydadzą się wam za głośnie prosimy o informacje. Możemy je wyłączyć. Dla pasażerów lubiących przyjemności mamy herbatę Bongo i ciasteczka Okin. Niezbyt wierzących informuję, iż jesteśmy jedyną linią która pomoże wam dojść do tego że Bóg naprawdę istnieje.

 

Z przykrością zawiadamiam, iż pokaz filmu się nie odbędzie ponieważ zapomnieliśmy go nagrać z TV.

Obowiązuje absolutny zakaz palenia. Dym który państwo widzicie to tylko ostrzeżenie naszego systemu alarmowego dotyczące stanu silników. Aby trasa przebiegała wg rozkładu lecimy najniżej jak to możliwe aby zobaczyć charakterystyczne obiekty. Jeśli uznacie państwo, że jednak lecimy zbyt nisko proszę nas powiadomić. Nasz drugi pilot leci pierwszy raz i zbyt entuzjastycznie podchodzi do pilnowania wytyczonej trasy.

 

Prosimy o zajęcie miejsc, ustawienie foteli w odpowiedniej pozycji i zapięcie pasów. Jeśli nie możecie znalezć pasów uprzejmie przypnijcie się od foteli własnymi paskami. Dla tych którzy nie mogą znalezć foteli: nie krępujcie się zapytać stewardessę, która wyjaśni jak przypiąć się do własnej walizki.

 

Enjoy Nigeria Airways

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...